Z cyklu ródź sobie sam: Ciąża i macierzyństwo, czyli o czym się nie mówi – skutki porodu, skutki ciąży, oraz długofalowe skutki macierzyństwa

Ciąża u ludzi może być omawiana w różny sposób. Ze względu na status socjo-ekonomiczny kobiet w patriarchalnym społeczeństwie jest ona częstym tematem poruszanym w sferze publicznej, wydaje się więc, że ludzie powinni mieć dużą wiedzę na temat. Niestety tak się nie dzieje, ponieważ jakość nie idzie w parze z ilością. Jest wiele bardzo ciekawych aspektów rozwoju ontogenezy (rozwój osobniczy), do którego można zaliczyć rozwój zarodka i płodu, jak na przykład to, że ciąża teoretycznie powinna trwać dłużej, niż 9 miesięcy. Nie dzieje się tak z tego względu, że kobieta w 10 miesiącu i później porodu by nie przeżyła. Taki rozwój sytuacji wiąże się niestety z tym, że noworodki są nieporadne i całkowicie zależne od swojego opiekuna. Na podstawie pewnych przesłanek można by sądzić, że dziecko urodzone później potrafiłoby od razu po urodzeniu… samodzielnie chodzić. Nie będziemy jednak tego tematu tu rozwijać.

Poruszymy temat inny, a mianowicie skutki uboczne ciąży i macierzyństwa. Poruszymy temat jedynie od strony biologicznej, dlatego, że do negatywnych skutków ciąży, do którego może na przykład należeć utrata pracy, nawiązuje do nauk społecznych, które są niezwykle skomplikowane i żeby odpowiednio oddać zjawisko należałoby nawiązać do dyskryminacji kobiet, psychologii, rynku pracy i ekonomii i wiele, wiele innych rzeczy… Czytając więc o czysto biologicznych aspektach należy pamiętać, że skutki uboczne ciąży się na tym nie kończą.

Zacznijmy od punktu kulminacyjnego ciąży, czyli od porodu.
Kobieta ma tak zbudowaną miednicę, że poród jest o wiele bardziej bolesny, niż u innych ssaków. Dodatkowo pochwa, a szczególnie jej ujście jest za małe na przeciśnięcie się główki dziecka. Dlatego też u zdecydowanej większości kobiet nacina się krocze (kontrolowane rozdarcie – chociaż na zachodzie odchodzi się od tej praktyki), w stronę uda, bo tak czy siak jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że pochwa pęknie w dogodnym sobie miejscu, czyli w stronę odbytu.



Jeżeli lekarz natnie krocze będzie ono zszywane, a to oznacza okres rekonwalescencji, często bardzo długi. W przypadku pęknięcia w stronę odbytu problemy z wydalaniem kobieta może mieć nawet do końca życia. Zwieracze odbytu to mięsień, który, jak raz pęknie już nigdy nie wróci to pierwotnego stanu. Bóle przy wypróżnianiu, oraz krwawienie z odbytu w tym stanie są powszechne. Niestety, nawet gdy nie doszło do uszkodzenia odbytu, ani pochwy, może dojść do powstania hemoroidów.
Cięcie krocza – z komentarzy wynika, że jedna z kobiet, która została nacięta i tak ma pęknięty odbyt.

W czasie porodu może również dojść do atonii.
Tuż po ciąży, od kilku tygodni do miesięcy, mogą trwać krwawienia. Może w tym okresie dojść do zakażenia, a w przypadków trudności w oddawaniu moczu należy pójść do lekarza. Po porodzie może się ujawnić zatrucie ciążowe (gestoza), którego objawy to obrzęki twarzy oraz palców, nadciśnienie tętnicze, zamazane widzenie. Do tego można dopisać zaburzenia sercowo-naczyniowe i nietrzymanie moczu.Krwawienia – proszę przeczytać komentarze, nie tylko notkę. Jak widać krwawienia i wydalanie “obcych” po porodzie nie są niczym wyjątkowo rzadko spotykanym.Powikłania ciążowe: Do powikłań powszechnych, które mijają wraz z ciążą(zazwyczaj) zalicza się:

1. Nadmierne zmęczenie
2. Zaburzenia apetytu, zmysłu smaku oraz węchu
3. Mdłości oraz wymioty
4. Zgaga i niestrawność
5. Zaparcia
6. Przybieranie na wadze
7. Zawroty głowy
8. Wzdęcia i zatrzymanie wody w organizmie
9. Skurcze brzucha
10. Infekcje grzybicze
11. Krwawienia z nosa
12. Trądzik
13. Przebarwienia skóry
14. Bóle pleców
15. Zwiększone bóle głowy
16. Problemy ze snem
17. Zwiększone oddawanie moczu i nietrzymanie moczu
18. Krwawienie z dziąseł
19. Bóle stawów
20. Trudności w staniu i siedzeniu w późniejszym okresie ciąży
21. Niemożność do przyjmowania regularnych leków
22. Skrócony oddech
23. Zwiększone ciśnienie krwi
24. Utrata włosów
25. Zwiększone prawdopodobieństwo zachorowania na anemię – do objawów zalicza się bladość skóry, osłabienie, skrócony oddech
26. Niemożność uczestnictwa w niektórych zajęciach sportowych
27. Większe prawdopodobieństwo chorób, wraz z tymi śmiertelnymi 
28. Skrajne bóle (poród)
29. Hormonalne zmiany nastrojów

Do powikłań powszechnych, mających wpływ na późniejsze życie, STAŁYCH zalicza się:

1. Rozstępy
2. Stały przyrost masy ciała
3. Osłabienie mięśni brzucha oraz pochwy
4. Zaburzenia oddawania moczu 
5. Zmiany w piersiach 
6. Żylaki
7. Blizna po nacięciu krocza, lub cesarce
8. Hemoroidy
9. Utrata zębów i osteoporoza
10. Zwiększone ryzyko zachorowania na Alzheimera

Sporadyczne komplikacje:

1. Komplikacje po nacięciu krocza
2. Chwilowe, bądź stałe uszkodzenie pleców
3. Poważne blizny, które wymagają operacji



4. Wypadnięcie macicy

5. Stan przedrzucawkowy  – najczęściej występująca poważna komplikacja ciążowa
6. Rzucawka – drgawki, śpiączka i wysokie ryzyko śmierci, występuje u około 1% pacjentek ze stanem przedrzucawkowym
7. Cukrzyca ciężarnych
8. Łożysko przodujące
9. Przedwczesne odklejenie się łożyska

 


10. Anemia, która w tej formie jest groźna dla życia
11. Plamica małopłytkowa
12. Ciężkie, bolesne skórcze
13. Zator
14. Zwężenie zastawki mitralnej
15. Huśtawka hormonalna
16. Ciąża pozamaciczna
17. Połamanie kości – kość ogonowa, klatka piersiowa
18. Choroba refluksowa przełyku
19. Zaostrzenie chorób sprzed ciąży
20. Depresja poporodowa i ciężka psychoza
21. Odklejenie się siatkówki – grozi ślepotą

Rzadsze, poważne przypadłości i choroby:

1. Kardiomiopatia
2. Zatrzymanie krążenia i oddychania
3. Zatrucie magnezem
4. Ciężka kwasica
5. Masywny zator
6. Zwiększenie ciśnienie wewnątrzczaszkowe, zawał pnia mózgu
7. Silna arytmia
8. Zapaść

Jak już zostało napisane we wstępie ciąża wpływa nie tylko na biologię, ale na całe życie kobiety. Podział na skutki biologiczne, społeczne, ekonomiczne, psychiczne i tak dalej, jest sztuczny i tak naprawdę wszystkie te aspekty się wzajemnie przenikają – nie da się rozdzielić jednego od drugiego. Na przykład, problemy z oddawaniem moczu nie wydają się być poważne, ale nie tylko obniżają komfort życia, ale także mogą utrudnić znalezienie pracy, co z kolei może znowu wpłynąć na zdrowie (brak pieniędzy na lekarza).


Do długotrwałych skutków związanych z ciążą i macierzyństwem zalicza się krótsze życie kobiet posiadających dzieci (im więcej dzieci, tym krótsze życie). Poprzez to, że matki słabiej dbają o swoje zdrowie, niż kobiety bezdzietne (a ta korelacja umacnia się wraz z posiadaniem większej ilości dzieci) częściej zapadają na takie choroby, jak nadwaga, otyłość, cukrzyca i miażdżyca. Dodatkowo gorzej się odżywiają, niż kobiety nie posiadające dzieci, a nie należy zapominać o tym sama ciąża robi bezpośrednie spustoszenie w organizmie, pozbawiając go, na przykład, wapnia. Czynnik społeczny (ojciec dzieci nie pomaga matce wychowywać, większa podatność na znęcanie się psychiczne i fizyczne), oraz sam aspekt biologiczny ciąży oraz porodu prowadzi do degradacji zdrowotnej tych kobiet, większej podatności na wiele chorób oraz do skrócenia życia. Wraz z ciążą wzrasta ryzyko raka endometrium (im wcześniej kobieta urodzi, tym większe prawdopodobieństwo), nerek, trzustki, pęcherzyka żółciowego oraz jelita grubego. Jedynym rakiem, którego prawdopodobieństwo wystąpienia zmniejsza się pod wpływem ciąży jest rak piersi. Bardzo często występuje tak zwany syndrom wycieńczenia matczynego, w którym to kobieta psychicznie i fizycznie nie wytrzymuje ciążącego na niej “obowiązku” rodzenia dzieci, opiekowania się nimi oraz utrzymania ich. Obniżenie nastroju doświadcza ponad 80% matek, natomiast choroby/zaburzenia psychiczne takie, jak depresja, psychoza, demencja, tokofobia, zabójstwo noworodka doświadcza do 25% kobiet.

 

Advertisements

45 thoughts on “Z cyklu ródź sobie sam: Ciąża i macierzyństwo, czyli o czym się nie mówi – skutki porodu, skutki ciąży, oraz długofalowe skutki macierzyństwa

  1. Kawał dobrej roboty Nihil, jestem pod wrażeniem. 🙂 Myślę, że ten wpis powinien trafić także do mężczyzn. Niech wiedzą na co narażają partnerkę i przemyślą, czy będą w stanie żyć z takim ciężarem na sumieniu.

    Ja osobiście, całkowicie subiektywnie, uważam się za antynatalistę. Czy mam problem z ludźmi, którzy się rozmnażają? Mam, bo uważam powoływanie nowych istot do życia za niemoralne, gdyż wiąże się ze 100% pewnością skazania tych istot na przeżywanie mniejszego, bądź większego, cierpienia, chorób, wysiłku i pracy, oraz na koniec śmierci. Oczywiście w żadnym wypadku nie popieram jakichkolwiek zakazów w tej kwestii. 😛 Roszczę sobie tylko prawo do wyrażania swojego zdania na ten temat, bo sam gdybym miał wybierać – wybrał bym nieistnienie, jako jedyny stan, którego żałować się nie da. Po prostu nicości się nie czuje, bilans przyjemności/cierpienia (mój ulubiony wyznacznik jakości życia :)) nie wynosi 0, tylko po prostu go nie ma. Zaznaczam od razu, że samobójstwo to nie to samo co nieistnienie, nie odwraca biegu zdarzeń i jest dobrym wyjściem tylko, jeśli bilans wygląda tragicznie i nie daje szans na poprawę.

    Mam nadzieję, że postęp naukowy uwolni nas w końcu od tej wstrętnej, obrzydliwej, barbarzyńskiej ludzkiej biologii. :/ Jak coś, jestem pierwszy w kolejce do transferu jaźni na jakąś maszynę. Zaklepujcie kolejne miejsca. 😛

    PS. Uważam ponadto, że strasznym egoizmem i bezmyślnością jest decydowanie się na poród, gdy ma się świadomość dużego ryzyka śmierci w takim wypadku. Czy jedna kwoka z drugą zastanowiły się, jakie to uczucie żyć z wiedzą, że pierwszego dnia swojego realnego istnienia zabiło się własną matkę? Równie chamskie jak rzucanie się komuś pod koła jako samobójca. Ty sobie umrzesz, a zostawiasz niewinnego człowieka z problemem i skazą na psychice.

    Like

    1. Ja bym się zabiła, a nie marudziła na forach, że mi tak źle, bo umrę. Płody ze świadomością zabijają własne matki i mają wpływ na ich wybory. Całkiem świadomie wchłaniają też swoich braci i siostry w macicy. Chcą też bólu pleców i nudności ich mam. Jak niewinny człowiek nie jest bardzo słaby psychicznie, to nie będzie się tym aż tak bardzo zamartwiał, bo to nie on zadecydował o czyjejś śmierci.

      Like

  2. Tekst nie jest oparty na żadnych rzetelnych źródłach. Wiele zagadnień jest przerysowanych, przejaskrawionych, wyssanych z palca. Mogłabyś podać literaturę, z jakiej korzystałaś pisząc ten tekst? Bo bije po oczach przekłamanie, w każdym akapicie…

    Liked by 1 person

  3. “Położnictwo i ginekologia” Grzegorz H. Breborowicz tom I. Nie pisz, że jesteś położną, bo gdybyś była wiedziałabyś, że to co tu jest napisane jest prawdą. Etykietka nie doda Ci powagi, jeśli nie masz wiedzy.

    Liked by 1 person

  4. Nihil….”Nihilizm egzystencjalny głosi brak celu, sensu, znaczenia i wartości życia”.
    Dla mnie poród Siłami Natury był cudownym doświadczeniem siły i wolności.
    Nihil, kimkolwiek jesteś, zainteresuj się tą drugą strona życia, byś miała obiektywne spojrzenie na życie, świat, ludzi.
    Może przeczytałaś książki, może masz WIEDZĘ ale nie czujesz o co w tym całym rodzeniu chodzi. Myślę, że wynika to z braku doświadczenia, a z teoretykami szkoda czasu rozmawiać na tak ważkie tematy jak noszenie i rodzenie dzieci.

    Like

  5. Mój nick ma zupełnie inne pochodzenie i nie jest w żaden sposób połączony z nihilizmem, który z resztą nie odpowiada mi jako filozofia.

    O co może chodzić w rodzeniu, jak nie o to, by częściowo powielić swoje geny i dopasować się do oczekiwań? To co sobie sama dopisujesz to Twoja sprawa i Twoje odczucia i masz do nich prawo, nie znaczy to, że inni to tak odczuwają. Ja uważam, że rodzenie jest obrzydliwe, ohydne i poniżające – w związku z tym nigdy nie zamierzam urodzić i zamierzam się wysterylizować. O co wg Ciebie chodzi w rodzeniu? Czemu masz taki nick? Teraz tylko macierzyństwo Cię definiuje? Już nie jesteś kobietą? Już nie jesteś człowiekiem?

    Co to jest druga strona życia? Chyba nie masz na myśli życia po śmierci?

    Obiektywne spojrzenie na życie to naukowe spojrzenie.

    Myślę, że do błędów poznawczych można zaliczyć przeświadczenie, że aby być mądrym, żeby mieć “obiektywne” spojrzenie na życie, na świat trzeba nie za bardzo być racjonalnym… co skutkuje tym, że jest się całkowicie absurdalnym w całej swojej osobie. Powiedz to inżynierom, jak bardzo oni muszą patrzeć na “drugą stronę życia” (cokolwiek to jest), by to co tworzą działało i nie zabiło innych – oni nie są obiektywni, z pewnością.

    Oczywiście uważam mój światopogląd, albo przynajmniej narzędzia, którymi się posługuję do postrzegania świata za absolutnie wspaniałe, gdyby tak nie było, w ogóle nie byłabym tą osobą, którą jestem i oczywiście uważam je za właściwe – moje poglądy. Jeśli na przykład okaże się, będą dowody, fakty na to, że się mylę – w porządku, zmieniam zdanie.

    Jeśli chodzi o sam poród to jest tu wciąż duża doza na subiektywne odczucia (i nie chodzi mi tutaj o kwestie biologiczne) – chociaż wątpię, by kobieta, która urodziła dziecko przyznała się do traumy.

    Like

  6. Poza tym nie wiem po co się wdaję w dyskusję. Ta notka jest o skutkach ciąży i porodu. Nie są to filozoficzne rozważania, więc komentarz nie na temat. Jeszcze jeden taki i już nie będę takich publikować.

    Like

  7. To, że dla Ciebie “poród Siłami Natury był cudownym doświadczeniem siły i wolności” nie zmienia faktu, że ciąża jest niebezpieczna dla kobiety i wiąże się z nią duże ryzyko, o którym się nigdzie nie mówi. Za to wciąż trajkota się o tym, jak to podniosłe i cudowne urodzić.

    Like

  8. Przedstawiamy tak bardzo, wręcz granicznie różne poglądy i podejście do życia, że może masz rację, nie ma tu miejsca na dyskusję. Z czystą ciekawością i z zainteresowaniem przyglądam się Twoim wypowiedziom, by z każdą kolejną linijką tekstu przyznać rację Sile Wyższej (jakkolwiek ją rozumiemy) i dziękować jej, że mogą się rodzić ludzie tak różni, jak my i mogą wymieniać swoje poglądy. Dla mnie to najwyższa wartość.

    Like

  9. przeczytałam pobieżnie także nie będę dyskutować z detalami, przeszłam ciążę (z dolegliwości w trakcie zgaga, po rozstępy – da się z tym żyć), przeszłam poród w sumie to naturalny, popękałam, zagoiło się i teraz jest ok, patrząc przez pryzmat własnego przypadku powiem śmiało, że tekst przedramatyzowany i że natura na prawdę sobie radzi – ja to czułam 😉
    to, co jest prawdziwą jazdą bez trzymanki to nie nasza fizjologia, ale opieka nad noworodkiem i wychowanie dzieciaka 😛

    Liked by 1 person

  10. “przeczytałam pobieżnie także nie będę dyskutować z detalami,”
    “powiem śmiało, że tekst przedramatyzowany”

    Widzę sprzeczność.

    To, że Pani się “udało” (rozerwane krocze o tym nie świadczy, chociaż na tle innych osób rodzących wypada nieźle) i nie miała Pani więcej, ani groźniejszych skutków, nie znaczy, że tak wszyscy mają i że

    “e natura na prawdę sobie radzi” – cokolwiek to znaczy. Kiedyś natura też sobie radziła i zabijała ogromną liczbę kobiet w czasie porodu(http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,11790117.html – nie jest to źródło, ale nie znalazłam lepszego tekstu na poczekaniu)… także nie wiem, czy gdziekolwiek i kiedykolwiek “natura” to synonim “dobra”… w związku z tym to żaden argument. Natura mogła także Panią uśmiercić, albo potraktować kilkumiesięcznym krwawieniem z pochwy/odbytu. Natura może jeszcze również Panią potraktować osteoporozą, albo Alzheimerem, albo rakiem – czy to oznacza, że sobie ona radzi? Czy można w jakikolwiek sposób mówić o tym, że natura sobie radzi, skoro człowiekowi, który teoretycznie jest przystosowany do rodzenia rozpruwa całe krocze, bo ma źle ułożoną miednicę? W ogóle oczywiście tego nikomu nie życzę, dlatego napisałam tą notkę, by kobieta mogła podjąć świadomą decyzję, szczególnie w kraju, gdzie aborcja na życzenie jest zakazana.

    Like

  11. Droga Pani Tezik nie wiem na ile powyższy tekst jest jak to Pani określiła “przedramatyzowany” wiem natomiast, że sama zostałam sierotą w wieku lat 13 gdyż moja mama umarła (nie boję się tego powiedzieć) w wyniku powikłań poporodowych kiedy to nowotwory w jej jamie brzusznej lekarze uznali za zrosty po notabene gojącej się miesiącami (!) cesarce. Wiem również, że powinnam się cieszyć że nie zostałabym tą sierotą jeszcze wcześniej w chwili kiedy moja mama umarła podczas owego zabiegu cesarskiego cięcia (na szczęście masaż serca spełnił swoje zadanie) 10 lat wcześniej. Z góry pragnę również odpowiedzieć na ewentualne zarzuty – tak obie cesarki (bo ja również urodziłam się w ten sposób) były konieczne i spowodowane złym ustawieniem płodu, a nie “widzimisię”. Więc jeśli Pani planuję jeszcze w przyszłości dzieci proszę się nie wypowiadać bo jeszcze nie wiadomo co może Panią spotkać, a proszę mi wierzyć, że nie ma nic gorszego niż wychowywać się ze świadomością, że w pewien sposób zabiło się własną matkę. Dziękuję za uwagę

    Like

  12. @ binq qvta
    przykro mi z powodu Pani doświadczeń,

    nie przeczę temu, co jest we wpisie, nie twierdzę, że zawsze jest lekko, łatwo i przyjemnie, chciałam w tym morzu bólu powiedzieć, że może być ok i że jednak zdarzają się przypadki gdzie owa natura daje radę (a może nawet jest to większość przypadków?;)

    pozdrawiam wiosennie 🙂

    Like

  13. Nihil, chciałem się wypowiedzieć co do “położnej”.
    Celna uwaga.
    Na internecie od dawna pojawiają się spryciarzy chcący wpłynąć na odbiorcę wykorzystując nick sugerujący obeznanie w temacie.
    Takie jak “Znawca”, “Bezstronny obserwator”, a tutaj “Położna”.

    Like

  14. Artykuł oczywiście bardzo cenny, mimo że od dawna wiedziałam, że nie urodzę nic nigdy. Zwróciłam jednak uwagę na coś innego – na wyrażenie “ludzka kobieta”. To jest jakaś nieludzka? 😉

    Like

  15. W sumie to całkiem niezły artykuł. Pokazuje co może pójść źle, ale nie oszukujmy się, gdyby większość porodów kończyła by się źle to ludzkość dawno by wyginęła. I mówię to z perspektywy kogoś kto przed ciążą znał większość z możliwych powikłań i sam doświadczył kilku vide atonia macicy i jej kilkukrotne łyżeczkowanie, pęknięcie, a następnie nacięcie krocza oraz transfuzję dwóch jednostek krwi.

    Mimo tego co przeszłam chcę mieć drugie dziecko, bo w pewnym momencie swojego życia człowiek dochodzi do wniosku, że jednak warto podjąć ryzyko.

    Like

  16. Zator – prolajfersi wznoszac naboznie oczka z troska pochylaja sie nad kobietami bioracymi hormony – ze sie narazaja biedactwa na chorobe zakrzepowo – zatorowa i umra (dobrze tak, wszetecznicom).
    Fakt faktem, ryzyko sie zwieksza – wedle ulotki do Yasminu:
    Kobiety, które nie stosują złożonych hormonalnych tabletek/plastrów/systemów dopochwowych i nie są w ciąży – Około 2 na 10 000 kobiet
    Kobiety stosujące złożone hormonalne tabletki antykoncepcyjne zawierające lewonorgestrel, noretisteron lub norgestimat – Około 5-7 na 10 000 kobiet
    Kobiety stosujące lek Yasmin – Około 9-12 na 10 000 kobiet
    Ciaza natomiast…
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3732910/
    Pulmonary thromboembolism (PTE) is among the most common causes of maternal death during pregnancy and puerperium worldwide and is the leading cause of maternal mortality in developed countries.[1] Pregnancy could be considered as an example of Virchow’s triad: Hypercoagulability, Venous stasis, and vascular damage.[2]
    This is the reason that prevalence of thromboembolism in pregnant women is about two,[3] four,[4,5] or even five[6] times greater than for non-pregnant women of same age group. The greatest risk is in postpartum period, which is increased as approximately 30-fold in comparison to age-matched group.[3]

    Nie zapominajmy rowniez o problemach z narzadami ruchu – ciaza moze powaznie poglebic problemy np. z kregoslupem.

    Like

  17. Mam 22 lata i wiedziałam o tym wszystkim. Jak jesteś strsza to gratuluję wiedzy na poziomie gimnazjum. Tak. Gimnazjum. Tam się mówi o takich rzeczach. Jednak nikt nie robi z tego afery. Myślę, że każda kobieta jest świadoma tego co niesie ze sobą poród. Myślę, że większość znas jest świadoma,że może umrzeć podczas porodu. A jak nie to odsyłam do gimnazjum.
    Dziewczynki mają zanizana wartość? A to ciekawe. Dziewczynki, szybciej dorastają. Szybciej daje się im różne obowiązki, a z chłopców robi się nic niepotrafiace istoty.
    Gratuluję tekstu o niczym.

    Like

    1. O, jaką ty mądra i światła, wow wow, wróć do gimnazjum – dobrze powiedziałaś, teraz to autorce w pięty poszło, sprawa zamknięta, kryzys zażegnany! 😉 myślisz, że jeśli “nikt z tego afery nie robi” to znaczy, że problemu nie ma? Jak sobie wmówisz, że wilk jest ślicznym pieskiem, to Cię nie ugryzie? Czy może lepiej mieć świadomość, że coś takiego na Ciebie czyha idąc do lasu i być na to ewentualnie przygotowanym?

      Like

    2. Mam 24 lata i zapewniam – nie każde gimnazjum ma tak wspaniałych nauczycieli, którzy przekazują wiedzę na temat ciąży (i nie tylko) tak rzetelnie jak w twoim. Większość wiedzy dotyczącej tych spraw sama w okresie gimnazjalnym nabywałam z internetu, u swojego ginekologa oraz od matki i ciotki, bo w szkole za dużo o tym się nie mówiło, a jak ktoś zaczynał dopytywać, to był zbywany, bo to zwyczajnie był temat półtabu.
      Żeby było zabawniej, w dalszym ciągu tak jest. Wiele moich koleżanek (tak, zarówno w moim wieku, jaki starszych, a także młodszych ode mnie – również takich będących w wieku gimnazjalnym, bo nie ograniczam się w znajomościach do jednej grupy wiekowej) dowiaduje się szczegółów o ciąży i jej skutkach w podobny sposób, w jaki ja te 10 lat temu. I dalej jest w szkołach problem z mówieniem o tym i pokrewnych tematach (w sumie nie tylko z winy nauczycieli, ale też i uczniów), i to nie tylko w gimnazjach, ale i w liceum/technikum, bo przecież jest tyle “ważniejszych” tematów na biologii.

      Także proszę nie generalizować i nie wmawiać ludziom, że to jest wiedza na poziomie gimnazjum, bo jak widać nie jest to prawda – wszystko, dosłownie, zależy od doboru szkoły i kadry nauczycielskiej, a także samych uczniów.

      Like

  18. Dzięki za wpis. Cieszę się, że ktoś pisze o ciemnej stronie ciąży. I nie uważam, żeby to zniechęcało do rodzenia. Dalej chcę urodzić. Ale przynajmniej wiem czego się spodziewać. Mam dość słuchania o cudzie narodzin, euforii na widok dziecka i innych takich. Nie potrzebuję takiego znieczulenia. Chcę być gotowa na wszystko. Biorę poród na klatę, z całą krwią, hemoroidami (te będę mieć bankowo – to rodzinne) i innym shitem.
    I o dziwo… Ten wpis poprawił mi nastrój. Już się tak nie boję.

    Like

  19. “Ja uważam, że rodzenie jest obrzydliwe, ohydne i poniżające – w związku z tym nigdy nie zamierzam urodzić i zamierzam się wysterylizować. O co wg Ciebie chodzi w rodzeniu? Czemu masz taki nick? Teraz tylko macierzyństwo Cię definiuje? Już nie jesteś kobietą? Już nie jesteś człowiekiem?”
    Chyba sie zakochalam 😀 MOJE slowa!! 🙂

    Like

  20. W 100% zgadzam sie z artykułem. Mam traumę po torturach porodu SN, nie czuje sie z niego dumna. Niby warto ale kogo obchodzi stan kobiety długo po…

    Like

  21. Czasami myślę że rodzice niektórych tutaj się wypowiadajacych powinni mieć dokładnie takie same poglądy… Gratuluję wam.

    Like

    1. Dyskusja burzliwa, ale dobra, bogata w argumenty, podoba mi się. Pod wieloma zdaniami mogłabym się podpisać, nieważne teraz , pod jakimi. Ja chcę powiedzieć, co czuję, widząc przychodzącego na świat człowieka : ” to cud ” . Wszystko inne jest ważne, ale jednak schodzi w tym krótkim momencie na dalszy plan.

      Like

  22. Jeśli jakaś kobieta tego nie czuję, to może ma braki w jakiś genach bo rozmnażanie jest cechą każdego gatunku. Czyli jesteś mniej człowiekiem niż kobiety chcące mieć dzieci? Sama sobie odpowiedz, jesteśmy ssakami…

    Like

    1. Może ty jestes zwierzeciem… ja nie. Jestem człowiekiem myślącym i to mnie różni od innych ssaków. Prostymi słowy, bo obawiam sie, że nie zrozumiesz. Poped do rozmnażania cechuje zwierzta, które nie myslą tylko sie rozmnażają, bo kieruja nimi hormony (tak jak tobą). Zdrowa, mysląca osoba zdaje sobie sprawe z konsekwencji rozmnażania i dlatego tego nie robi.

      Like

  23. Moja mama miała dwie ciężkie ciąże i traumatyczne porody, które ją okaleczyły trwale. Przez to cierpi od 26 lat. Nie chciałabym przeżywać tego co ona. Jeśli uważacie, że natura sobie radzi to jesteście w błędzie. Gdyby nie ponoc specjalistów to wiele kobiet i dzieci nie przeżywałoby porodu. Taka prawda. Idźcie sobie urodzić do lasu, to będzie natura, ciekawe czy dacie sobie radę tak naprawdę naturalnie urodzić bez niczyjej pomocy. Jeśli kiedyś zdecyduję się na dzieci to jedynie cesarka, zapłacę nawet te kilka tysięcy ale przynajmniej nie będę okaleczona na całe życie a blizna po cesarce zblednie.

    Like

  24. Rzetelna praca…szkoda tylko,ze stronnicza i napisana przez osobe,ktora nie ma zielonego pojecia o ciazy,porodzie,macierzynstwie i dzieciach. To tak jakby byc krytykiem filmowym i pisac recenzje filmu,ktorego sie nie widzialo ale cos tam sie o nim slyszalo i widzialo zwiastun 🙂 Urodz dziecko, przezyj to wszystko a potem opisuj to co sama przezylas 🙂 a nie to co Ci sie wydaje,ze jest bo czytalas ,slyszalas itd.

    Like

  25. Ciekawy tekst. Fakt, że każda ciąża przyczynia się do pogorszenia się stanu zdrowia kobiety. Faktem jest też, że najbardziej dramatyczne/drastyczne skutki ciąży i porodu dotyczą niewielkiej liczby kobiet (co nie oznacza, że przez to nie są takie straszne). Faktem jest też, że my, Kobiety, jesteśmy tak skonstruowane, że dla upragnionego potomka jesteśmy w stanie dużo znieść. Wiem, bo sama cierpię na tokofobię, ale chęć posiadania własnego dziecka pomogła przezwyciężyć (nie pokonać) strach, ale… właśnie, musimy same tej ciąży i dziecka chcieć. Dlatego też tak przerażające jest to, co tzw. “pro-liferzy” chcą zrobić kobietom. Bo, oczywiście, że dziecko można oddać do adopcji czy godnie pochować, jeśli nie ma szansy na życie poza ciałem kobiety, ale oprócz traumy psychicznej kobiety zostają z naciętym kroczem (w Polsce rzadko kiedy jest szansa na uniknięcie tego zabiegu), szwami, które trzeba zdjąć (moim skromnym zdaniem, wbrew temu co piszą mądre podręczniki do ginekologii i położnictwa, zarówno jedno, jak i drugie cholernie boli), piersiami obolałymi od mleka i zaniżonym poczuciem własnej godności (w polskich szpitalach opieka okołoporodowa nadal szwankuje, mimo, że znacząco się poprawiła dzięki działaniom takich osób, jak panie z Fundacji Rodzić po Ludzku). A to i tak tylko pewne skutki ciąży i porodu… Mały Człowiek może wszystko wynagrodzić, ale tylko wtedy, gdy Kobieta chce i wie na co się pisze.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s